Tu zamieszczę moje opowiadanie autorskie. Od razu mówię - nie zmuszam do komentarzy, wystarczy mi to, że widzę, że ktoś czyta moje wypociny ;) Mogę powiedzieć jeszcze ze banner jest jak najbardziej z internetu, a nie robiony przeze mnie!Tak więc zapraszam do czytania mojej kontynuacji przygód bohaterów Darów Anioła :D
Prolog.
Korytarz przechodzący przez Miasto Kości ciągnął się bezustannie. Rudowłosa nastolatka biegła ile sił w nogach, chcąc dotrzeć do wyjścia. Ale go nie było. Ściany spowijała ciemność. Gdzieniegdzie poustawiane były pochodnie, jednak ich blask był tak słaby jak jedna energooszczędna żarówka na wielki pokój w nocy. Po bokach były cele. Puste. Żadnego życia. Na podłodze ciała Cichych Braci. Rudowłosą gonił chłopak, co wywnioskowała z brzmiania jego głosu, jednak nie mogła mu się przyjrzeć, gdyś blask miecza który trzymał oślepiał gdy się spojrzało w tamtą stronę. Wywoływał jej imię.Clary, Clary...Chciała krzyczeć. Nie mogła. Czuła się jakby odebrano jej jeden ze zmysłów. Nie dała rady dalej biec. Upadła. Poddała się.Clary, kotku, widzę, że w końcu dostrzegłaś, że nie masz żadnych szans...Głos ciągle tu był. Mówił do niej, jednak nigdzie nie było słychać kogoś lub... czegoś od czego mógłby pochodzić.W końcu poczuła się na siłach aby krzyknąć z całych sił. Z cienia wyłonił się jej brat.W tym momencie sen się skończył.
Mały przedsmak. wiem, że to niewiele i pewnie wiele osób tu w najbliższym czasie nie wejdzie ale macie na razie ten skromny prolog ;)